Anastazja miała 18 lat, gdy w wypadku policyjnego radiowozu została ciężko ranna. Podczas transportu, skuta kajdankami, lecz nie zapięta w pas bezpieczeństwa doznała złamania szesnastu żeber i uszkodzenia miednicy. Pojazd był ubezpieczony w Ergo Hestii, ale żadne odszkodowanie z tego tytułu do dziś nie trafiło do nastolatki. Ubezpieczyciel czeka na zakończenie śledztwa przez prokuraturę. A policja, która wzięła odpowiedzialność za dziewczynę w chwili zatrzymania, dziś nie robi nic. To wizerunkowa katastrofa dla służb ministra Marcina Kierwińskiego.
Najbardziej bulwersujące jest to, iż pochodząca z Ukrainy dziewczyna była przewożona przez policję jak przestępczyni czyli jej ręce zostały skute kajdankami, mimo że miała status osoby pokrzywdzonej i ofiary handlu ludźmi. Nieoznakowany radiowóz marki Opel z włączonymi sygnałami wjechał 16 stycznia 2026 roku na skrzyżowaniu ulic Okopowej i Leszno w Warszawie na czerwonym świetle.
To właśnie wtedy w jego bok, dokładnie na wysokości miejsca, w którym siedziała Anastazja uderzyła Skoda. Ustalono, że funkcjonariusz kierujący radiowozem, posiadał uprawnienia do prowadzenia pojazdów, w tym radiowozów — ma prawo jazdy kategorii B — jednak bez używania sygnałów uprzywilejowania.
Anastazja spędziła trzy tygodnie w niewoli u narkotykowych przestępców na warszawskim Ursynowie. Gdy w połowie stycznia 2026 roku policja wkroczyła do mieszkania, poczuła ulgę. Szybko minęła. Na ręce założono jej kajdanki — trzymane z tyłu — i przewieziono na komendę. Po zakończeniu czynności wróciła do radiowozu.
Funkcjonariusze z Komisariatu Policji Warszawa Ursynów wieźli zatrzymane nieoznakowanym Oplem z włączonymi sygnałami uprzywilejowanymi w kierunku jednostki na Woli.
„Funkcjonariusze z Komisariatu Policji Warszawa Ursynów przewożący zatrzymane osoby poruszali się radiowozem nieoznakowanym z wykorzystaniem sygnałów świetlnych i dźwiękowych pojazdu uprzywilejowanego. Miejscem docelowym była jednostka na warszawskiej Woli, gdzie zatrzymane — w związku z pozostającymi w toku czynnościami procesowymi w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej — miały pozostawać w Pomieszczeniu Dla Osób Zatrzymanych do czasu przeprowadzenia czynności, które pozwoliły na ustalenie ich obecnej roli procesowej."— brzmi komunikat Komendy Stołecznej Policji
Na skrzyżowaniu Okopowej i Leszna radiowóz wjechał na czerwonym świetle. W jego bok uderzyła Skoda — bezpośrednio na wysokości miejsca, gdzie siedziała Anastazja. Ustalono, że funkcjonariusz prowadzący pojazd posiadał jedynie prawo jazdy kategorii B, bez uprawnień do prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych. Anastazja — skuta kajdankami na rękach trzymanych z tyłu, bez możliwości ochronienia się przed uderzeniem — doznała szesnastu złamanych żeber i poważnego uszkodzenia miednicy. Trafiła na oddział intensywnej terapii i spędziła tam długie tygodnie. Ze szpitala wyszła w marcu — na wózku, z aparatem ortopedycznym na biodrach. Dziś porusza się o kulach lub na wózku.
Komenda Stołeczna poinformowała, że sprawą wypadku zajmują się dwie niezależne instytucje — i że policja w pełni z nimi współpracuje.
„Należy zaznaczyć, że intensywne czynności związane z wypadkiem drogowym prowadzone są przez Prokuraturę Rejonową Warszawa Wola w ramach postępowania przygotowawczego, a także odrębnie przez Biuro Spraw Wewnętrznych Policji. Komenda Stołeczna Policji w pełni z nimi współpracuje."— komunikat Komendy Stołecznej Policji
Fakt, że sprawą zajmuje się Biuro Spraw Wewnętrznych Policji — wyspecjalizowana jednostka badająca przestępstwa popełniane przez funkcjonariuszy — jest istotny. Oznacza, że policja sama uznała, iż zachowanie swoich funkcjonariuszy wymaga odrębnego, wewnętrznego wyjaśnienia. Tymczasem mimo równoległych postępowań — prokuratorskiego i wewnętrznego — od stycznia do dziś nikomu nie postawiono zarzutów. Mecenas Paprocki nie ukrywa frustracji: jego zdaniem zgromadzony materiał dowodowy już teraz na to pozwala, a każdy tydzień zwłoki to kolejny tydzień, w którym ma proceduralny powód do wstrzymania wypłaty.
Policyjny Opel był ubezpieczony w Ergo Hestii. Anastazji przysługuje odszkodowanie w ramch polis ubezpieczeniowych rozbitego auta — umów wprost przewidujących świadczenia dla pasażerów poszkodowanych w wypadku objętego umową pojazdu. Podstawa prawna nie powinna więc budzić wątpliwości. Pieniędzy nie ma.
„Ubezpieczyciel czeka na ustalenia śledczych, a Anastazja została praktycznie bez środków do życia. Nie ma pieniędzy na leczenie, rehabilitację ani mieszkanie. Anastazja nie jest ubezpieczona w Polsce, dlatego większość świadczeń medycznych musi być finansowana prywatnie. Koszty samego leczenia i rehabilitacji mają sięgać setek tysięcy złotych."— mecenas Tymoteusz Paprocki, pełnomocnik rodziny
Pętla jest szczelna: prokuratura i BSW prowadzą czynności — Ergo Hestia wstrzymuje wypłatę — Anastazja nie ma środków na rehabilitację — nie może wrócić do zdrowia. Paprocki liczy, że opinie biegłych zostaną ukończone w czerwcu i odblokują całą procedurę.
Gdy po trzech miesiącach od wypisu Anastazja zgłosiła się po zdjęcie aparatu ortopedycznego, szpital odmówił z powodu braku ubezpieczenia zdrowotnego. Zabieg trzeba więc było przeprowadzić prywatnie za około 10 tysięcy złotych — wyłożyła je fundacja La Strada. Od 5 marca 2026 roku nieubezpieczeni dorośli Ukraińcy mają dostęp wyłącznie do świadczeń ratujących życie w stanach nagłych. Anastazja nie pracuje i nie studiuje, bo nie pozwala jej na to zdrowie — nie ma więc tytułu do ubezpieczenia. Rehabilitacja, której potrzebuje, nie jest świadczeniem nagłym.
Biuro Spraw Wewnętrznych Policji prowadzi własne postępowanie wobec funkcjonariuszy. To ważny sygnał — ale Anastazji nie przynosi żadnej natychmiastowej ulgi. Rodzina od końca kwietnia sama opłaca czynsz, bo fundacja wyczerpała środki na ten cel. Mama Anastazji co prawda pracuje, ale w Ukrainie, w tej chwili wzięła bezpłatny urlop, by opiekować się córką.
„Dotychczas organizacje pomagały również w opłacaniu mieszkania, jednak wsparcie to zakończyło się z końcem kwietnia i obecnie wszystkie koszty wynajmu musimy pokrywać samodzielnie."— mama Anastazji
W Warszawie przy ulicy Wołoskiej działa Centralny Szpital Kliniczny MSWiA — placówka resortu spraw wewnętrznych z pełnym zapleczem rehabilitacyjnym. Nikt z MSWiA ani z policji nie zaproponował Anastazji leczenia w tej placówce — mimo że to właśnie policyjny radiowóz, prowadzony przez funkcjonariusza bez uprawnień do jazdy uprzywilejowanej, doprowadził ją do obecnego stanu. Minister Marcin Kierwiński, zwierzchnik policji, do tej sprawy publicznie się nie odniósł.
BSW bada. Prokuratura prowadzi czynności. Ergo Hestia czeka. A Anastazja — ofiara handlu ludźmi, którą policja skuła kajdankami i wwiozła na czerwonym świetle pod nadjeżdżający samochód — siedzi w domu na wózku inwalidzkim i liczy, czy starczy na czynsz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
anonim: Co się z nami porobiło... Staliśmy się narodem o kamiennych zimnych sercach.
anonim: Co się z nami porobiło... Staliśmy się narodem o kamiennych zimnych sercach.